<

Rzeka Dam

Być szaleńcem zdrowszym od większości ludzi. To myśl, która intryguje mnie od pewnego czasu. Muzyka, nuty, podziały, cały ten bałagan, zapisany jest w przyrodzie. Dostrzeganie detali, jest jak umiejętność sprawnego czytania nut z tą jednak różnicą, iż przyroda bywa zmienna i nieprzewidywalna a nuty mają stałą wartość. Zapisy nutowe w moim rozumieniu są bezdusznym obrazem, który każdy może namalować na swój sposób. Martwa natura może mieć wiele interpretacji twórców, ale zawsze jest martwa. Muzyka jest jednak częścią przyrody, otaczającego nas świata. Można dosłownie zagrać każdą rzecz widoczną w zasięgu wzroku. Ważnym jest, aby to co przekazujemy było zgodne z naszymi emocjami. To tez jak malowanie natury, ale wówczas pomimo wielu interpretacji nie jest ona martwa. Być szaleńcem zdrowszym od większości ludzi, to myśl która intryguje mnie od pewnego czasu.. Istota koncertowania jednak i interakcji z publiką, kwestie aranżacji oraz przekazu, stanowią dylemat, który powoduje zwarcie poglądów. Na tym polu ścieram się z moim przyjacielem stosując zasadę poszanowania wzajemnej argumentacji. Nie wiem, czy ideologia koncertowania jest do końca moja, jednak w pozostałych kwestiach muzycznych pozostanę wierny swoim przekonaniom. I jeszcze jedno....Nie jest prawdą, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki...