<

Rzeka Dam

Jestem sercowcem więc będzie dużo właśnie o sercu. Zbyt często słyszę i czuje bicie własnego, żeby czegoś z tym nie zrobić. Padło na muzykę bo ją bardzo lubię, chyba nawet coś więcej, ale słowo "kocham" brzmi zbyt poważnie. Dużo słuchałem i zawsze chciałem grać coś swojego. Mieć jakiś autorski projekt. Ale samemu ciężko i jakoś tak... smutno. Szukałem, zapisywałem myśli, marzyłem, a może nawet coś komponowałem w tym swoim nadwrażliwym sercu. I w końcu się udało. Los tak chciał? A może po prostu wiara we własne marzenia? Dążenie do nich a wręcz walka z przeciwnościami. Szukanie rozwiązania i spełnienia. Kolega z młodości stał na ulicy... zaproponowałem żeby pomarzyć razem. I tak jak stał, z kolegi stał się moim przyjacielem. Od tego czasu szukaliśmy razem. Wszystkiego: brzmienia, inspiracji, zaśpiewów, fraz, riffów, słów a czasem motywacji i wiary. Walczyliśmy, ale nie ze sobą tylko z naszymi egoistycznymi, często próżnymi ambicjami. W końcu obraliśmy cel. Chcieliśmy żeby było prawdziwie. Żeby było nasze i basta. Bo ja zawsze w sztuce ceniłem autentyczność i bezkompromisowość. Kontakt z taką twórczością zawsze działał na mnie inspirująco a czasem wręcz odurzająco jak narkotyk. Po prostu lubię czuć serce autora. To samo staram się robić sam, dawać serce. I tak z tygla tych marzeń wylały się nasze emocje, wylały się jak rzeka...